Skip to content

Dziwny przypadek 75.

Styczeń 21, 2011
tags:

Znienawidzona linia. Trasa nienawiści. Źródło dezorientacji pasażerskiej. „Za każdym razem jak zjeżdżam i wychodzę z kabiny to nie wiem w którą stronę mam iść! A weź ty się jeszcze nie walnij na zwrotkach po drodze.” Przewidywany przez rozkład czas przejazdu – 66 minut, praktyczny – osiemdziesiąt kilka. Jak to w ogóle się stało?

Zacznijmy od nazwy. Linie z prefiksem „7*” oznaczają linie tymczasowe. Są tworzone w przypadku gdy zamknięty jest kawałek torowiska, albo jakaś pętla, co wymusza zawieszenie kursującej linii i powołanie czegoś zastępczego. W tym wypadku – zamknięcie Oporowa i całkowita rekonstrukcja pętli Cmentarz Grabiszyński. Zawieszone została linia 5 w relacji Cm. Grabiszyński – Księże Małe i linia 20 z Oporowa do Robotniczej. Niesławna 75 została skonstruowana z dwóch linii (!) obciętych i sklejonych na wysokości FAT-u. Ma całe 41 przystanków, gdyż jako linia „nienormalna” musi się zatrzymać na każdym po swojej trasie – w tym dwa razy na FA-cie, gdzie oba przystanki są w odległości od siebie 71m! Jej całkowita długość to mniej więcej 18,7km.

O urokach najbardziej zakręconej trasy w mieście zacznijmy od początku, czyli od W.P.P. A właściwie to wcześniejszego wyjechania z zajezdni, bądź-to odebrania zmiany w tym kierunku. Załóżmy, że w czasie zmierzania do ul. Robotniczej, gdzieś na wysokości placu Strzegomskiego, zachciewa nam się siusiu. Gaz nastawnik do dechy blachy, gdyż zazwyczaj w tym miejscu jesteśmy sporo opóźnieni, w czym wcale nie pomagają nam światła. Na pętli Pafawag jesteśmy wprost wniebowzięci (czyt. zatruci oparami metanu) z obskurnej Toi-Toi-ki stojącej pod drzewem, przy czym większość motorowych zdecydowanie woli iść za owe drzewo, niżeli ryzykować jeszcze większe upapranie się w zielonej komorze. To, co zostało z przerwy, lepiej dobrze w tej chwili wykorzystać na zapalenie papierosa, przegryzienie czegoś lub zażycia sporej dawki nervosolu, gdyż właśnie zaczyna się trasa powrotna przez miasto. Skieruję się na moment w stronę naszych kochanych pasażerów, którzy notorycznie, co przystanek, pytają walą w szybę, krzycząc „A JAK TO JEDZIE?”, kompletnie pomijając przy tym zwroty w rodzaju „Przepraszam? Czy nie będzie panu przeszkadzało jak zapytam?, Dziękuję…”. Dzień nie zakładania okularów, szto-li? Przecież wszystkie informacje są podane na tych srebrnych słupkach, o tam. Na wysokości rynku stajemy przed wyborem – zwrotnicą w lewo – na wprost przez Kazimierza Wielkiego, bądź – w prawo – w ulicę Krupniczą. Na następnym przystanku wita nas z uśmiechem przedstawiciel(ka) tzw. moherówek, z której pobożnych ust dobiega „Ty baranie czy ty w ogóle wiesz jak masz jechać?” W tym miejscu wszystko co jedzie na Księże Małe stoi zazwyczaj na torze po naszej lewej burcie, ale nie, my musimy jeszcze zatoczyć godzinną pętlę wokół miasta! A ja się tylko zastanawiam, czy przypadkiem na barany nie jest jeszcze za wcześnie? Toczenie się ulicą Powstańców Śląskich jest całkiem znośne, jeśli pominąć nowe światła na rondzie (imiena Ronda i przystanku „Rondo”). Nieco bardziej irytuje wyjazd z wydzielonego torowiska za FAT-em, w godzinach szczytu, jeśli robimy już drugie kółko. Jeśli uda nam się przetrzymać jeszcze korki na Krakowskiej (na również pięknie wydzielonym torowisku dla wszystkich pojazdów ruchu ulicznego), które zimie zazwyczaj wygląda to tak:
Zwrotnice elektryczne przestawiane domięśniowo i przeżyć jednotor na Opolskiej, możemy spokojnie, na pętli Księże Małe, zaparzyć sobie najtańszą z możliwych herbatek i kupić rogalik o smaku toffi. O ile zostało nam coś jeszcze z dziesięciominutowej przerwy, sklep nie jest zamknięty i nikt nie podpierdzielił kabla od czajnika na punkcie socjalnym.

Pogratulować tylko Panom „z góry” za utrudnianie nam życia, oraz oczywiście talentu do oszczędności. Trzy takie linie byłyby w stanie obsłużyć cały Wrocław! Piętnaście brygad (w sumie, ze szczytowymi) to zawsze mniej roboczogodzin do opłacenia niż dwadzieścia na dwóch liniach.

P.S.
Inne relacje siedemdziesiątki piątki: Tarnogaj – Zajezdnia Gaj. Czas przejazdu – 14 minut, przerwa na Targaju – 15 minut, przerwa na zajezdni – 30 minut. Żyć nie umierać, dorabiać tylko nowe strony do ceduły.

Advertisements
No comments yet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: