Skip to content

Jestem pasażerem.

Styczeń 26, 2011

Tak, jestem! Nie tylko z racji nie posiadania przeze mnie kategorii B. Tak, w tym mieście nie wymagają tego od motorniczych. To tylko Warszawa ma takie widzimisię, że faktycznie musisz umieć jeździć, żeby kierować tramwajem :) Również z faktu bycia studentem dziennym, co wymaga ode mnie przebywanie w tramwaju w drugiej klasie*, do codziennych pielgrzymek na drugi koniec miasta. Podzielę się kilkoma obserwacjami, co do zachowań moich współpodróżnych i kierujących pojazdami komunikacji miejskiej.

#1 – Gdzie te bilety?
Jakiś czas temu zarząd wpadł na pomysł zamontowania w tramwajach i autobusach automatów biletowych. Co w sumie nie jest niczym dziwnym, spełnia to swoją rolę już w kilku polskich miastach. Osobliwym pomysłem jest jednak zamówienie miniaturowych (po 5kg każdy) automatów, w duchu nowoczesności, tylko i wyłącznie na kartę płatniczą. Tak, kupowanie biletu po 1,20zł kartą debetową. Mimo wyraźnego braku miejsca na monety, ludzie starają się je wepchać we wszystkie pozostałe dziurki urządzenia. „Chodź tu Olka i mi pomóż bo ja nie wiem jak się to obsługuje!” Ci którzy już zdecydują się na zakup kartą, czasami decydują się na kupienie sobie biletów w większej ilości, na zaś. A tu psikus – bilety wychodzą już skasowane. Każdy jeden.
Swoją drogą, jeśli byłyby na monety, to zastanawiam się jak szybko zostałoby one wytrząchane z automatu przez dziury w jezdni.

#2 – Pod prąd.
Godzina – jakoś rano. Autobus linii 127 w stronę Kozanowa.
Po odbiciu z przystanku na ulicy Rybackiej, kierowca niespodziewanie przejeżdża przez betonową wysepkę oddzielającą i wjeżdża na przeciwny pas ruchu! Kierowcy jadący z naprzeciwka nie wiedzą jak się mają zachować. Uspokajam się dopiero wtedy jak po rozwidleniu z Pl. Św. Mikołaja skręca z powrotem na swój pas.

#3 – Jak to w ogóle jedzie?
Aleja Marcina Kromera. Wczesne popołudnie, przystanek autobusowy w kierunku Karłowic. Nadjeżdża 116. Kierowca odbiera zmianę, zmiennik wychodzi, ale natychmiast zostaje zawrócony długim trąbieniem. Nie usłyszałem pytania, jedynie odpowiedź „No, teraz przez Kasprowicza, Czajkowskiego i prosto na Sołtysowice”. To nie koniec. Zaraz za wiaduktem, przy skrzyżowaniu z Berenta, autobus linii A blokuje przejazd, skręcając z prawej strony. Kierowcy stają sobie bocznym-oknem w boczne-okno. „Cześć! Jak ja w ogóle mam wrócić z tych Sołtysowic?”.

#4 – Gdańsk nocą.
Co prawda nie moja przygoda, ale przyjaciółki z Trójmiasta. Miała wątpliwą przyjemność wracać kursem komunikacji nocnej, obok ‚odpicowanej’ imprezowiczki, której w drodze powrotnej udało się wpaść do szamba. Była ona tym faktem, z jakiegoś powodu, wielce zadowolona.

*Potocznie ‚klasa pasażerska’ jest nazywana ‚drugą klasą’ :)

Advertisements
No comments yet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: