Skip to content

Ciężki dzień…

Marzec 10, 2011
tags:



Czytaj dalej…

Reklamy

Uwaga: roboty torowe.

Marzec 7, 2011
tags:

Kolejny zwyczajny poranek na zajezdni tramwajowej we Wrocławiu… Rozmowa dwóch motorniczych, popijających kawę z automatu na dyspozytorni, przed wyjazdem na linie.
„Te słyszałeś coś się wczoraj na mieście działo? Nie mogłem uwierzyć własnym oczom!”

Był piątek wieczór, jakoś przed godziną 23. Wracałem jako pasażer knedlem do mieszkania. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu tramwaj zaczyna jechać do tyłu. Za młody jestem, nie znam jeszcze wszystkich z ZET-IV. Chwilę później kolega motorniczy wybiegł z pojazdu skonsultować się z kilkoma pracownikami nadzoru ruchu, biegających się tu i ówdzie w swoich odblaskowych kamizelkach. Zostawiwszy za sobą otwarte drzwi, ewakuowałem się wraz z resztą pasażerów, zobaczyć co się tu dzieje.
Na ulicy Krupniczej stoją rzędem tramwaje. Mamy zatrzymanie. Przed rozjazdem w Podwale, pierwsza w rzędzie stoi A. w 3016 i cofa ostrożnie swoją Skodę. Na kilka metrów przed jej Skodą stoi duża koparka, wokół której krząta się tuzin robotników… rozkopujących prześwit torów. Cała sytuacja jest dość komiczna, tłum gapiów snuje różne teorie. Wygląda to jakby rozpoczął się remont torowiska (które swoją drogą wołało już o pomstę do nieba), zanim jeszcze tramwaje przestały kursować i nikt ich o tym nie powiadomił.
Na ile trudno w to uwierzyć… to się właśnie stało. Robotnicy zaczęli zdzierać asfalt z drogi, przerywając pracę co kilka minut aby zejść z torów przed nadjeżdżającym pojazdem. Niestety, za którymś razem na pozostawiony, wystający kawałek asfaltu, nabiła się niskopodłogowa Skoda 16T. „Wrocław-3, mamy problem…”.



Całe szczęście tym razem tramwaj, poza kilkoma zarysowaniami, nie dostał większych uszkodzeń i zatrzymanie rozwiązało się dość szybko. Jeszcze dziwniejsze jest to, że nikomu z nas o tym remoncie nie było wcześniej wiadomo. Informacje o nim nie zostały podane na żadnej z tablic ogłoszeniowych. Wiadomo było jedynie, że najwcześniej za kilka(naście) miesięcy to miejsce idzie do całkowitej przebudowy. Co oznacza, że teraz jedyne co zrobią, to kosmetyczna poprawa nawierzchni ulicy, a ograniczenie do [5] w tym miejscu pozostanie nadal…

Witamy we Wrocławiu.

UPDATE: a tak wygląda to dzisiaj. Po dwóch dniach od ‚remontu’ nawierzchni:

Grafik miesięczny…

Marzec 5, 2011

Wszyscy motorniczy we Wrocławiu wiedzą, że nasi planiści są… jacy są. Wszystkiego się można po nich spodziewać… licznych przebieranek, drugich zmian zaczynających się przed południem, bądź brygad szczytowych wyjeżdżających z zajezdni po godzinie 18, grafiku ważnego przez dwa-trzy dni na albo, ku zaskoczeniu, zmian zgodnych z planem w środku miesiąca, 47 minutowych przerw przed zjazdem (i to w środku nocy, przy cmentarzu, na tzw. linii cmentarnej). Ale tego jeszcze nie było. Tydzień temu każdy z nas dostał karteczki podobne do tej:

Wywnioskowałem z niego, na przykład, że 01 marca, we wtorek mam zmianę popołudniową, w godzinach 12:00-20:00 i mój dzień roboczy trwa 8 godzin. Doczytać się również mogę, że w piątek, 04 marca, mam wolną niedzielę, a w środę – wolną sobotę. I tak przez cały miesiąc, wiem, że pracuję, przez 184 godziny. Kiedy i na czym, mogę się jedynie domyślać. Żeby chociaż wolne się zgadzało! Nawet tego nie mam 100% pewności. Ktoś zdaje się poszedł na łatwiznę, byleby nam coś dać do łapek. Jak taki prosty motorniczy ma się dowiedzieć jak rzeczywiście pracuje? Każdego dnia po zjeździe powinien na dyspozytorni dokładnie przeczytać tablice z grafikami, które są z reguły aktualizowane z dwu-trzy dniowym wyprzedzeniem. Gorzej gdy pracuje się na pierwszą zmianę, wtedy albo zostaje ścignąć się na zajezdnię po skończonej pracy, albo wykonać telefon do dyspozytora, który niechętnie udzieli nam niezbędnych informacji. W teorii, to on powinien do nas dzwonić z informacją o zmianach planu, w praktyce robi to tylko kiedy musimy przyjść do pracy w dzień wolny. Istnieje legenda, że na zajezdniach autobusowych VII i IX, grafiki magicznym sposobem trafiają prosto do skrzynek elektronicznych kierowców…

Fakt, marzec zapowiada się ciekawie. Będzie to miesiąc, dla komunikacji miejskiej, absolutnie rewolucyjny. Połowa Wrocławia zostanie rozkopana jednocześnie, w celu powolnego wdrażania w życie projektu Tramwaju Minus. Trasy autobusowe zostaną przemyślane ‚na nowo’, a tramwaje… a tramwaje będą jeździć… cholera jedna wie kiedy i jak.
Sampel tego mieliśmy już w czasie tzw. ‚rozkładów feryjnych’. Cytując koleżankę z ZET-IV, spotkaną na pętli: „Noż cholera, wyjeżdżałam z zajezdni jako 6, dwa kółka na Kowale i przebieranka na Krzykach… w połowie drogi się kapnęłam – Ups! Ja chyba jestem teraz 7! – i jazda do tyłu bo się walnęłam na zwrotnicy”. Ukłon w tym miejscu dla kolegów planistów.
Również bardzo dziękujemy za rozkłady świąteczne i noworoczne, nie zapomnimy wam tego.

Przykładowy grafik świąteczny. Najbardziej zakręcona brygada tego dnia obsługiwała linie: 23/5, 1/5, 15/5, 8/5, 4/5 i 11/5. Proszę również nie zapominać o zmianach tras poszczególnych linii.

Apokalipsę komunikacyjną – Czas zacząć! – Część I

Luty 23, 2011

Od kilku dni na wszystkich dyspozytorniach wisi nota od Działu Organizacji Przewozów dotycząca zmian w trasach poszczególnych linii, obowiązująca od dnia 5 marca 2011.
Zacznijmy od listy utrudnień:
1. Dopuszczenie do ruchu pętli „Cmentarz Grabiszyński” – wreszcie! Po pół roku czekania :)
2. Przebudowa torowiska na ul. Piłsudskiego pomiędzy pl. Legionów a ul. Świdnicką.
3. Naprawa torowiska między rondem Reagana a mostem Grunwaldzkim.
4. Przebudowa torowiska ul. Legnickiej od pl. 1 Maja do ul. Bolesławieckiej – specjalnie pod Tramwaj Plusk

Wizualizacja zmian wygląda mniej więcej tak:

Czytaj dalej…

Pro205WrAs v2.0

Luty 4, 2011

Wiedzieliśmy, że prędzej czy później to się stanie. Po rozstrzygnięciu przetargu na 250 milionów (złotych?), było już pewne, że dzień w którym ogóry znikną z naszych torów, nastąpi niebawem. Co jednak ma je zastąpić? Dalsza współpraca z Pilznem była pewna. Za tą niebagatelną sumę* dostaniemy 31 nowych dwukierunkowych, niskopodłogowych Škodillaków. Z racji, że te mają ograniczone pole do manewru (bo nie mogą wszędzie wjechać) będą odpowiedzialne jedynie za obsługę tramwaju minus. Żeby nie wyszło na to, że mamy nowoczesną armię składów, która obsługuje tylko cztery linie, a na pozostałych 18 to tylko kupy złomu na kółkach jeżdżą, zamówiliśmy coś jeszcze. A mianowicie, 8 nowych WrAsiątek. (Tylko dlaczego nie dwieścieszóstek?) Niespełna trzy miesiące temu, w pewnej hali przy Legnickiej można było, przez otwarte wrota, ujrzeć, nie jeden, a pięć (!) tramwajów składanych jednocześnie! Pasiastym wyglądem nie różnią się znacząco od swoich poprzedników.

Czytaj dalej…

Tylko we Wrocławiu!

Styczeń 28, 2011

Tramwaje na Grabiszyńską nie wrócą, bo nie mieszczą się na pętli.

„Już w sobotę tramwaje linii 5 i 20 miały dojeżdżać ponownie do cmentarza Grabiszyńskiego. Prace zostały zakończone i pozostał tylko odbiór techniczny. Okazało się, że tramwaje się na pętli nie mieszczą – 3 słupy trakcji są za blisko, i żeby je minąć, trzeba by było demontować lusterka.”

AKTUALIZACJA 31.01 – „We wtorek miasto przeprowadzi kolejną jazdę próbną na pętli Grabiszyńska. Poprzednia wykazała, że nie mieszczą się tam tramwaje. Projektant i wykonawca uznali w poniedziałek, że to nie ich wina, tylko tramwaju, który był za szeroki.”

Nie dbamy o torowiska. Co nie na Euro – to się we Wrocławiu nie liczy.

„(…) We Wrocławiu budujemy tory, ale nie potrafimy o nie zadbać. Na Curie-Skłodowskiej i na moście Zwierzynieckim tramwaje mają ograniczenia prędkości do 30 i do 10 km/h ze względu na stan techniczny torowisk. I nie zmieni się to przez następne 3 lata, bo dopiero w 2014 roku pojawią się tam robotnicy. To niestety tylko jeden z wielu podobnych przykładów. (…)

Zupełnie jak w XIX wieku wciąż we Wrocławiu motorniczy wychodzi i ręcznie przestawia wajchę zwrotnicy. (…)

Wielkim problemem, z którym wciąż musimy się uporać jest fatalny stan wrocławskich torowisk. Ogólnie sprawa wygląda tak: budujemy tory, ale potem z nimi nic nie robimy. Tory niszczeją, coraz bardziej się rozsypują i dochodzi do wykolejenia. Z danych MPK wynika, że 30 do 50 procent wykolejeń (a w tych w ubiegłym roku było ponad 80) to efekt fatalnego stanu wrocławskich torowisk. I co? I nic. (…) Jeśli już pojawia się program naprawy torów wybierane są nie te, które są w najgorszym stanie, ale te, których potrzeba do euro. (…)

We Wrocławiu nie ma nawet szlifierki do torów, której używa się właśnie do dbania o torowiska. – Przed wojną w mieście taka była, działała też w czasach PRL-u. Dziś ma już 90 lat i jest obiektem muzealnym. (…)

Jednym z efektów tego stanu rzeczy jest fakt, że mamy najwolniejsze tramwaje w Polsce. (…)”

Światła: Piesi czekają na tramwaj, który nie jeździ

„Wrocław, ul. Świeradowska. Piękne, nowe torowisko jest już gotowe na Tramwaj Plus, który pojawi się tam najwcześniej w połowie przyszłego roku. Piesi jednak już dziś, chcąc przejść przez tory muszą czekać na czerwonym świetle. I to wcale nie jest błąd – to świadome działanie. Z oszczędności.”

Jestem pasażerem.

Styczeń 26, 2011

Tak, jestem! Nie tylko z racji nie posiadania przeze mnie kategorii B. Tak, w tym mieście nie wymagają tego od motorniczych. To tylko Warszawa ma takie widzimisię, że faktycznie musisz umieć jeździć, żeby kierować tramwajem :) Również z faktu bycia studentem dziennym, co wymaga ode mnie przebywanie w tramwaju w drugiej klasie*, do codziennych pielgrzymek na drugi koniec miasta. Podzielę się kilkoma obserwacjami, co do zachowań moich współpodróżnych i kierujących pojazdami komunikacji miejskiej.

#1 – Gdzie te bilety?
Jakiś czas temu zarząd wpadł na pomysł zamontowania w tramwajach i autobusach automatów biletowych. Co w sumie nie jest niczym dziwnym, spełnia to swoją rolę już w kilku polskich miastach. Osobliwym pomysłem jest jednak zamówienie miniaturowych (po 5kg każdy) automatów, w duchu nowoczesności, tylko i wyłącznie na kartę płatniczą. Tak, kupowanie biletu po 1,20zł kartą debetową. Mimo wyraźnego braku miejsca na monety, ludzie starają się je wepchać we wszystkie pozostałe dziurki urządzenia. „Chodź tu Olka i mi pomóż bo ja nie wiem jak się to obsługuje!” Ci którzy już zdecydują się na zakup kartą, czasami decydują się na kupienie sobie biletów w większej ilości, na zaś. A tu psikus – bilety wychodzą już skasowane. Każdy jeden.
Swoją drogą, jeśli byłyby na monety, to zastanawiam się jak szybko zostałoby one wytrząchane z automatu przez dziury w jezdni.

#2 – Pod prąd.
Godzina – jakoś rano. Autobus linii 127 w stronę Kozanowa.
Po odbiciu z przystanku na ulicy Rybackiej, kierowca niespodziewanie przejeżdża przez betonową wysepkę oddzielającą i wjeżdża na przeciwny pas ruchu! Kierowcy jadący z naprzeciwka nie wiedzą jak się mają zachować. Uspokajam się dopiero wtedy jak po rozwidleniu z Pl. Św. Mikołaja skręca z powrotem na swój pas.

#3 – Jak to w ogóle jedzie?
Aleja Marcina Kromera. Wczesne popołudnie, przystanek autobusowy w kierunku Karłowic. Nadjeżdża 116. Kierowca odbiera zmianę, zmiennik wychodzi, ale natychmiast zostaje zawrócony długim trąbieniem. Nie usłyszałem pytania, jedynie odpowiedź „No, teraz przez Kasprowicza, Czajkowskiego i prosto na Sołtysowice”. To nie koniec. Zaraz za wiaduktem, przy skrzyżowaniu z Berenta, autobus linii A blokuje przejazd, skręcając z prawej strony. Kierowcy stają sobie bocznym-oknem w boczne-okno. „Cześć! Jak ja w ogóle mam wrócić z tych Sołtysowic?”.

#4 – Gdańsk nocą.
Co prawda nie moja przygoda, ale przyjaciółki z Trójmiasta. Miała wątpliwą przyjemność wracać kursem komunikacji nocnej, obok ‚odpicowanej’ imprezowiczki, której w drodze powrotnej udało się wpaść do szamba. Była ona tym faktem, z jakiegoś powodu, wielce zadowolona.

*Potocznie ‚klasa pasażerska’ jest nazywana ‚drugą klasą’ :)